
Tak naprawdę nie ma w tym nic trudnego. Warto najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy chcę i potrafię pomagać innym?”.
Jeżeli tak, zastanówmy się: „W jaki sposób możemy pomagać innym?”.
Czy samodzielnie lub z grupą znajomych, na przykład spontanicznie organizując wydarzenia wspierające osoby potrzebujące?
A może chcemy założyć własną organizację bądź przyłączyć się do już istniejącej?
A ponadto: „Co lubimy robić, co nas nakręca, co sprawia satysfakcję?”.
Później już tylko musimy ukierunkować naszą energię i ruszyć do działania.
Pierwsze dni, tygodnie z pewnością pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie: „Czy to jest to, co chcę robić?”.
Jeżeli tak, to: „Jak mogę robić to lepiej?”. Jeżeli nie, to: „Co innego mogę robić?”.
W odpowiedziach pomogą nam inni społecznicy.
Doświadczeni działacze radzą: „Ta aktywność wymaga cierpliwości. Rezultaty często przychodzą dopiero po dłuższym czasie.
Trzeba skupić się na konkretnych ludziach i celach. Niczego nie da się przyspieszyć”.
Warto pamiętać, że społecznik nie powinien wyręczać osób, które wspiera.
Nie chodzi w postawie obywatelskiej o robienie czegoś za kogoś, lecz o poszukiwanie właściwej motywacji,
narzędzi lub środków do realizacji potrzeb innych.
„Jak w całym życiu, sztuka polega na znalezieniu odpowiednich proporcji – mówią działacze, którzy mają na koncie realizację wielu projektów społecznych.
– Na szczęście każdy z nas ma wokół siebie dobrych doradców w postaci innych społeczników.
Wzajemnie wspieramy się swoim doświadczeniem”.
Jak przystąpić do wybranej organizacji? Oto przykład koszalińskiego TPD.
„Przyjść do nas może każdy, kto czuje potrzebę pomagania dzieciom – wyjaśnia Henryk Zabrocki, prezes oddziału.
– Nie stawiamy wymagań, poza oczywistymi, wiążącymi się z dobrymi intencjami, odpowiedzialnością i wiarygodnością”.
Empatia, odwaga cywilna i kompetencja – to cechy, których działacze TPD szukają u kandydatów na aktywistów organizacji.
Co dla tepedowców pozostaje niezmienne?
Prezes: „Misja, którą realizujemy, czyli rzecznictwo i ochrona praw dziecka oraz poszanowanie praw rodziców i opiekunów dzieci.
Trwała jest potrzeba empatii”.
Tepedowcy nie zgadzają się z opinią, że praca społeczna przyciąga mniej młodych ludzi: „Jest odwrotnie – mówi Piotr Pawłowski,
przewodniczący społecznej Rady Programowej koszalińskiego TPD.
– Wystarczy spojrzeć, kto bierze udział w akcjach dobroczynnych, kwestach, zbiórkach żywności i innych produktów.
W większość są to uczniowie, harcerze, wolontariusze.
Problem leży gdzie indziej – dodaje. – W znalezieniu właściwego dla młodych pola do wyładowania energii, aktywności i zbierania doświadczeń.
Trzeba ich słuchać, oni sami nam powiedzą, czego oczekują i co są w stanie z siebie dać innym”.